zdjęłaś rękawiczki wyciągnęłam kopertę i niepewnie ją otworzyłam. w środku był jakiś list, kilka kartek i bilet! Bilet na koncert One Direction! w Polsce. 6 sierpnia! załzawionymi oczami zaczęłam czytać list. był po angielsku
"Kochana! jesteś moją najwspanialszą przyjaciółką. żałuję, że nie spotkamy się nigdy. całuję... Zayn .xx"
buzia mi opadła. kto to mógł być? o co tu chodzi? Na reszcie kartek były wydrukowane zdjęcia chłopców z różnych sytuacji. "o bosz... muszę iść do domu. muszę napisać do Zayn'a, że coś takiego znalazłam. ta sytuacja jest dziwna, ale... mam BILET NA ICH KONCERT! W POLSCE!"-myślałam. Zrobiłam to. jak gdyby nigdy nic poszłam do swojego pokoju. zaraz dostałam nowego followera i DM na tt. to był Zayn
Z:hej! skąd to masz?
T:hej! znalazłam u mnie w piwnicy. nie wiem o co chodzi
Z:jest tam bilet?
T:tak
Z:to przydź do mnie za kulisy po koncercie (masz Bilet VIP), dobrze?
T:czyli będę mogła go wykorzystać?
Z:tak, znalazłaś go. tylko proszę, nie mów o tym nikomu! to nie może wyciec! ten koncert to ma być niespodzianka
T:oczywiście!
Z:to mój nr /nr/ jeśli coś by Ci się przypomniało to napisz, albo puść sygnał to zadzwonię, co? tylko nikomu nie podawaj
T:ok, fajnie, że napisałeś. zawsze o tym marzyłam. będę miała kilka pytań
Z:pogadamy jutro na temat listu, dobrze? zaraz mamy próbę przed koncertem
T:dobrze. powodzenia i bardzo dziękuję xx
Z:to ja dziękuję, pa xx
pisałam z Zayn'em! to takie nie możliwe! zaraz tweetnęłam, że on mnie follownął. posypała się masa followers! ale nie to było najważniejsze! miałam go zobaczyć! wpisałam jego nr do kontaktów i położyłam się spać. jutro do sql i do bff Directionerki. ciut informacji jej zdradzę-pomyślałam i usnęłam. Następnego dnia poszłam do szkoły. Odrazu złapałam Natalie
-Zayn mnie obserwuje!
-co?
-na tt! Rozumiesz?
Zaczęłyśmy się jarać. Nagle zadzwonił mój telefon. Nie patrząc kto dzwoni odebrałam go
-tak?
-hej tu Zayn Malik-odsunęłam telefon od ucha i spojrzałam na wyświetlacz: Zayn-to on
-hej Zayn! Coś się stało?-Natalie odeszła ode mnie jeszcze przed rozpoczęciem rozmowya, to dobrze!
-nie, tak tylko dzwonię. Masz ładny głos, wiesz?
-ja? Hahah nie. To Ty masz boski głos. Weź, co zaraz umrę-zdziwiłam się swoją swobodą
-może nie, bo chciałbym Cię poznać. Wkońcu znasz moją tajemnicę.
-tajemnicę?
-tak.
-wiesz, jestem w szkole, więc zadzwoń tak po 14, kiedy skończę lekcje, to będziemy mogli normalnie porozmawiać, co?
-jasne. Małych lekcji. Całusy
-nie, nie będą miłe, ale dziękuję. No całusy, pa.
-pa-rozłączył się. Spojrzałam zaskoczona na telefon.
"o jej. Jest dopiero 10, a ja sobie rozmawiałam z Malikiem!"-pomyślałam i chwiejnym krokiem poszłam na lekcje-"jeszcze tylko 4 godziny. Dam radę."-blada, weszłam na lekcję angielskiego.
****
punkt 14:00 zadzwonił Zayn -hej! Myślałem o tym wszystkim i muszę Ci to wyjaśnić -hej. Mów. -tylko mi nie przerywaj, dobrze? -tak
-więc ta dziewczyna... Ona... nie ocenisz mnie po tym, co powiem?
-oczywiście! Nie jestem fanką. Jestem Directionerką!
-dobrze, więc ona kiedyś chodziła że mną do szkoły. Jak pewnie wiesz byłem typem samotnika, więc nie zwracałem na nią zbytniej uwagi. Kiedyś powiedziała, że mnie kocha, ja jednak olałem ją. Po jakimś czasie doszły mnie słuchy, że chciała popełnić samobójstwo. Zdałem sobie sprawę, że to moja wina. Nie mogłem dać sobie z tym rady. Kiedy po miesiącu wróciła do szkoły udawała, że wszystko jest ok, ale nie było. Wkońcu wyjechała do Polski. Do jakiejś małej miejscowości. Wtedy zaczęliśmy mieć kontakt. Jednak gdy napisała, że jeżeli nie przerwę kariery i nie przyjadę do niej, ta zabije się. nie mogłem jej ulec, chociaż chciałem jej wynagrodzić czasy szkoły. Nie mogłem zrobić tego sobie, chłopakom, a w szczególności fanom! Ona tego nie mogła zrozumieć. Wkońcu się zabiła. W tej piwnicy!-głos Zayn'a się załamał
-Zayn... To nie Twoja wina!
-moja, nie powinienem tego robić! Ale zanim to zrobiła przesłałem jej bilet i ten list. Chciałem się z nic spotkać. Nie zdarzyłem!
-Zayn, jesteś cudownym chłopakiem, zrobiłeś to co powinieneś. Nie jesteś winny! Ona podjęła tę decyzję!
-wiem, ale mogłem przyjechać
-nie, nie możesz żyć przeszłością. Pomyśl o tym, co będzie
-dziękuję, dziękuję, że mnie wysłuchałaś. To... Jest mi teraz o wiele lżej...
-to dobrze. Z dnia na dzień będzie lepiej. Jak coś się będzie działo to pisz, czy dzwoń. Porozmawiamy. Jeśli chcesz, oczywiście
-bardzo! Dziękuję! Nie mogę się doczekać kiedy Cię spotkam. Jesteś cudowna!
-nie, nie jestem. Ty tak
-nie. Ale muszę kończyć. Zaraz mam próbę
-dobrze. Jak coś to pisz. Trzymaj się
-dziękuję. P
-pa
"nie. Nie miałam podstaw, żeby go osądzić. To wszystko. Nie wiem co myśleć. Dlaczego on mi to powiedział. Nie zna mnie. Zaufał mi. Czy jestem tego warta? Czy to wszystko się ułoży? Nie wiem. Mam nadzieję, że tak..."
chciałam wykrzyczeć Natalie w twarz, że 1D przyjedzie. 3 miesiące przez koncertem i ta nformacja obiegła świat
"ONE DIRECTION W POLSCE!"
"1. KONCERT W PL"
"POLISH DIRECTIONERS ZDOBYŁY KONCERT" etc
Natalie cieszyła się jak głupia, a ja nareszcie mogłam czuć się bardziej swobonie przy niej! 1,5 msc przed koncertem zaczęła się sprzedaż biletów. WSZYSTKIE VIP ZESZŁY W 2 MINUTY! Natalie zadzwoniła do mnie po 5 min. okazało się, że nie kupiła VIP. nie dała rady. po moim policzku poleciała łza. chciałam jej powiedzieć, ale wiedziałam, że nie możesz tydzień przed koncertem chodziłam podekscytowana. nie mogłam się wgl skupić! z Zayn'em kontaktowałam się codziennie. wiedziałam co się u nich dzieje. miałam informacje z 1. ręki! Natalie była smutna. postanowiłam zapytać Zayn'a czy i ona będzie mogła wejść za kulisy
-jasne! Twoja przyjaciółka to nasza przyjaciółka!-odpowiedział. A gdy poszłam jej o tym powiedzieć...
-mam dla Ciebie niespodziankę!
-co?
-WEJDZIESZ ZE MNĄ ZA KULISY!-krzyknęłam
-nie. Nie mam VIP-powiedziała smutna Natalie
-gadałam z Zayn'em i pozwolił Ci wbić!
-przestań. To nie jest śmieszne.
-zadzwodnię do niego i Ci go dam, co?
-haha okej-zaśmiała się dziewczyna Po rozmowie wreszcie uwierzyła. Chciała ze mnie wyciągnąć jakieś informacje, ale nie dała rady. Stałam się bardzo nieugięta od kiedy zaczęłam kontaktować się z Malik'em. W każdym razie czekała mnie jeszcze rozmowa z mamą. Jej bałam się najbardziej... Tydzień przed koncertem wzięłam się w garść
-mamo...-zaczęłam po włączeniu kamery w telefonie. Chciałam to mieć nagrane.
-co tam?-wzięłam oddech
-za tydzień jest koncert One Direction na który jadę i proszę Cię o zwolnienie mnie za 5 dni ze szkoły na okres 3/4 dni. Będę nocowała u cioci Natalie. Dziękuję za wysłuchanie.
-Nie ma mowy! Nie dam Ci na bilet!
-a jak powiem, że mam już bilet?
-niby skąd?
-Zayn mi przysłał
-znowu zaczynasz?
-nie! Jeśli pokażę Ci go będę mogła pojechać?
-jasne!-powiedziała usatysfakcjonowana, a ja wyszłaś do swojego pokoju
-proszę-powiedziałam podając bilet. Patrzyłam na nią. Nagle jej oczy zaczęły przypominać 2 spodki
-i jak? Mogę jechać?
-nie
-co?-wrzasnęłam
-nie pojedziesz
-pojadę. Nam nagrane jak powiedziałaś, że mogę jechać-pokazałam jej je. Była skrępowana całą sytuacją. A ja w duchu podskakiwałam z radości! Moja mama nie miała wyjścia i ZGODZIŁA SIĘ! Raz gdy ta wyszła, razem z Zayn'em zrobiłam TINY CHAT. Wiele osób zaczęło pytać kim jestem, a ja tylko się śmiałam z ich komentarzy, że jestem jego nową dziewczyną. To było zabawne. :) w mojej szkole zaczęto o tym mówić. Nagle zaczęłam być taka popularna!
****
nadszedł dzień koncertu. Zayn poinformował ochronę, że razem z Natalie ma
m wejść poza kolejką; bocznym wejściem. Plany się zmieniły, bo Zayn postanowił, że mamy być za kulisami! Tak zrobiłyśmy. Było niesamowicie! Chłopcy zaśpiewali wszystkie piosenki! Wygłupów nie brakowało! Na koniec piosenkę "Summer Love" Zayn zadedykował pewnej osobie...
-tę piosenkę-zaczął-dedykuję osobie, która przez ostatni czas była dla mnie bardzo ważna i czeka na mnie za kulisami. Jesteś niesamowita! Bardzo Ci za wszystko dziękuję!
Z moich oczu poleciały łzy
-to cudownie! Meggie jesteś sławna! A Zayn Cię uwielbia!-zaczęła Natalie
-a Tobie załatwiłam Harrego-powiedziałam ocierając łzy. Przyjaciółka zaczęła mi dziękować. Marzyła o nim! Po piosence chłopcy pożegnali się z Directioners i obiecali, że jeszcze wrócą. Potem weszli do das za kulisy. Gdy byli za drzwiami, Harry popchnął Zayn'a a ten wylądował plackiem pod moimi nogami... Wszyscy zaczęli się śmiać. Wszyscy oprócz Zayn'a. Ten szybko się podniósł i spojrzał gniewnie na Styles'a
-wiesz, że się z Tobą za to policzę?-syknął, a Hazzie zżedła mina. Malik spojrzał na mnie niepewnie
-hej, jestem Zayn-podał mi rękę, a potem mocno uścisnął. Już to polubiłam
-hej! A ja Meggie. A to Natalie-moja przyjaciółka-wzkazałam na Nat
-hej-uścisnęli sobie dłonie, a potem razem z Natalie oficjalnie poznałam całe One Direction :)
-więc?-zaczął Niall-będziemy się tak tu patrzyć na siebie, czy pójdziemy coś zjeść? Jestem głodny-zaśmialiśmy się i pojechaliśmy limuzyną do Mak'a, a potem się przejść. Przez resztę wieczoru, albo raczej nocy, dużo rozmawiałam z Zayn'em i resztą. Okazało się, że jestem ich połączeniem. Miałam cechy każdego z nich. Wkońcu nadszedł czas powrotu do domu pani cioci (jak ją zaczęłam nazywać) Natalie. Chłopcy mieli następnego dnia wieczorem odlot, więc rano mieliśmy się jeszcze spotkać :) chłopcy odprowadzili nas do domu. zrobiliśmy sobie zdjęcia, a potem zaczęliśmy się żegnać. Najpierw uścisnęłam Niall'a, potem Louis'a, Harrego i Liam'a. Na koniec podeszłam do Zayn'a
-nom to tego...-zaczęłam
-nareszcie się poznaliśmy-uśmiechnął się. Odwzajemniłam gest
-ja też się cieszę-powiedziałam cicho
-mogę Cię przytulić? -jasne. Lubię się przytulać. Ciebie w szczególności.-wtuliłam się w Malik'a. Nagle ten odsunął Cię od siebie i delikatnie pocałował. Zaskoczona odwzajemniłam jego pocałunki. Nagle, gdy chciałam otworzyć do tej pory zamknięte oczy, ale oślepił mnię błysk kilku fleszy, a potem usłyszeliśmy krzyki... Zayn odsunął się ode mnie, jednak niewypuścił z objęć. Okazało się, że nakryli nas prowizoryczni "paparazzi", a jakieś faneczki zaczęły piszczeć, że Zayn zdradza Perrie z "taką polską wywłoką". w oczach poczułam piekące łzy
-co ja narobiłam-szepnęłam
-jakoś z tego wyjdziemy-przytulił mnie i zadzwonił do kogoś. Po chwili podjechał jakiś samochód, a co dalej było to kompletnie nie wiedziałam... Ktoś uderzył mnie mocno w głowę...
Obudziłam się na wielkim łóżku z fioletową pościelą. Głowa po prostu mi pękała! Z trudem usiadłam. Rozejrzałam się po pokoju. Był taki duży i piękny. Przy oknie, na szerokim parapecie, ujrzałam Zayn'a. Na kolanach trzymał laptopa, a po jego policzkach płynęły zabłąkane łzy. Miał zapuchnięte oczy.
-Zayn?-szepnęłam. Chłopak momentalnie się odwrócił
-Meggie jak się czujesz?-szybko otarł policzki i usiadł na łóżku obok mnie zostawiając laptopa na parapecie
-bywało lepiej
-to musisz coś zobaczyć-wstał po laptopa
-co?
-to-pokazał mi kilka stron. Na każdej byliśm my. Całujący się, albo przytulający. Zamurowało mnie. Wszędzie pisali o rzekomej zdradzie Zayn'a
-cholera... Zayn... Przepraszam! Nie chciałam!-zaczęłam płakać
-to nie Twoja wina-objął mnie mocno-nie żałuję tego
-naprawdę?
-tak. Z Perrie kazali mi się ożenić. Nie chciałem. Teraz dadzą mi spokój...-uśmiechnął się smutno
-ale oni mnie nienawidzą!
-za to ja Cię chyba kocham!
-co?
-kiedy Cię przytuliłem, czułem, że muszę Cię pocałować. A gdy zacząłem nie mogłem przestać. Czułem dziwny prąd...
-Zayn, czy Ty się ze mnie nabijasz?-zapytałam z sarkazmem
-nie, jakżebym śmiał!
-haha wiem, że to robisz
-lepiej się czujesz?
-znośnie, ale kiedy mnie pocałujesz, napewno będzie lepiej...
Zebraliśmy się i wyszliśmy z hotelu. Zayn dał mi czarne okulary. Sam też takie założył. Dziennikarze rzucili się na nas. Zayn nic nie mówił, ja tym bardziej, tylko złapał mnie za rękę i przy pomocy Paul'a zaprowadził do samochodu. W drodze do domu Pani Cioci Zayn mocno mnie przytulał. Wiedział, że mamy się niedługo pożegnać. Jednak nie chciał o tym myśleć.
Zayn zabrał moje walizki i zawiózł na stację, gdzie czekała na nas Natalie. Zayn objął mnie mocno w pasie, gdy zobaczył Directionerki. Było ich bardzo dużo
-dobrze, że jest z nami ochrona-szepnął do mojego ucha
-tak. Ale Zayn? Co my robimy? Jakie masz wogóle plany odnośnie... Ym... No... nas?-wydukałam spuszczając głowę.
-nie wiem. Ale nie chciałbym stracić z Tobą kontaktu. Za bardzo mi na Tobie zależy-spojrzał w moje oczy. Po chwili napłynęły mi do nich łzy
-ale... Naprawdę?
-tak! Poza tym wiesz o mnie więcej niż ktokolwiek inny. Nawet chłopaki.-doszliśmy do Natalie
-hej skarby-uścisnęła nas
-hi-odpowiedzieliśmy chórem
-za 15 min mamy autobus. Chyba, że chcesz pojechać następnym-powiedziała uśmiechnięta
-teraz. Nie chcę przedłużać pożegnanic
piski nie cichły. Zayn postanowił ten jeden raz nie brać ich pod uwagę
-Meggie?-powiedział nagle, gdy moja przyjaciółka rozmawiała przez telefon
-coś się stało?
-tak. Chciałbym, żebyś oficjalnie została moją dziewczyną-szepnął mi do ucha
-co? Ty sobie żartujesz? Ja nie zasługuję na Ciebie!
-nie mów tak! To nie jest prawda! Kocham Cię!-nagle wszyscy umilkli czekając na rozwój zdarzeń
-więc... Tak, Zayn zostanę Twoją Dziewczyną!-krzyknęłam na tyle głośno by każdy usłyszał, a Malik mocno mnie przytulił po czym delikatnie pocałował -sorry, że przeszkadzam, ale jest już nasz autobus-przerwała nam Natalie
-dobrze-powiedziałam i jeszcze raz się pocałowaliśmy wkładając w niego całą naszą miłość-kocham Cię
-ja Ciebie bardziej... Będę dzwonił i pisał. I wgl
-ja też. Spotkamy się niebawem. Pa, kochany
-pa-puścił niechętnie moją dłoń, a potem pozwolił mi odejść. Odwrówiłam się i popatrzyłam na Zayn'a ze łzami w oczach.
-KOCHAM CIĘ!-krzyknęliśmy razem, a potem wsiadłam do autobusu. Gdy ten ruszył pomachaliśmy jeszcze do siebie po czym rozstaliśmy. Nie wiedziałam, czy jeszcze go spotkam na żywo, ale wiedziałam, że napewno bardzo go kocham...
Przez całą drogę siedziałam odrętwiała. Poczułam się pusta w środku. Nagle usnęłam.
Byłam z Zayn'em w wesołym miasteczku. Byliśmy na każdej karuzeli, wszędzie! Na koniec poszliśmy do komnaty miłości. Była tam masa kwiatów, zapalone świece, a w tle leciała piosenka "Summer Love". Usiedliśmy na różnych poduszkach. Zayn wziął mnie za rękę i potarł ją swoim policzkiem, po chwili spojrzał w moje oczy. Otworzył je, żeby coś powiedzieć... Obudziła mnie Natalie. Byłyśmy już w naszym mieście. Założyłam ciemne okulary (jak kazał mi Zayn) i wyszłam z Natalie do czekających na mas rodziców. Z twarzy mojej mamy nie mogłam niczego wyczytać, ale pewnie była bardzo zła
pożegnałam się z przyjaciółką i pojechałam z rodzicami do domu...
Najpierw była cisza. Po jakimś czasie zaczęli pokazywać mi różne strony w necie. Wszędzie było napisane o rzekomej zdradzie Malik'a. Bardzo mnie to zabolało, gdy i mama zaczęła na mnie krzyczeć, kiedy ja CIERPIAŁAM. Nie wiedziała nawet jak mi źle z tego powodu. W pewnej chwili nie wytrzymałam i zabierając kilka rzeczy wybiegłam z domu. Nie miałaś siły na kłótnie. Założyłam czarne okulary, słuchawki, włączyłam piosenki moich przyjaciół i zaczęłam wsłuchiwać się w głos swojego kochanego chłopaka. Nagle ktoś zaczął krzyczeć. Zdjęłam słuchawki i rozejrzałam się.
Zrobiło mi się słabo i miałam nogi jak z waty gdy w moją stronę zaczęli iść jacyś zakapturzeni goście... Wyłączyłam muzykę, a kiedy obok mnie przechodzili, spuściłam głowę.
-co tam dziewczynko?-stanęli przede mną we trójkę
-ładna hehe-zarechotali
-e, to ta ***. Z nią ten jeden gwiazduś zdradził tę swoją. Jak mu było?-zbladłam
-wiem, ale nie dziwię mu się, bo ładna jest-znowu zarechotali.
Bałam się ruszyć. Telefon miałam w kieszeni. Na macka wykręciłam numer Zayn'a. Udało się! Odebrał po chwili! -to co ślicznoto? Zabawimy się, chodź tu-powiedział jeden. Nie słyszałam czy Zayn coś powiedział, ale napewno odebrał. Najwyższy z mężczyzn podszedł do mnie i złapał w pasie. Zaczęłam krzyczeć i szarpać się. W pewnej chwili kilku innych mężczyzn złapało osiłków. Okazało się, że była to ochrona Zayn'a i reszty. Wszystko działo się tak szybko! ktoś złapał mnie w ramiona. Znów zaczęłam się szarpać. Oczy miałam pełne łez. Nagle ten ktoś zaczął szeptać mi do ucha
-ćśś... Jestem. Meggie kochanie to ja-Zayn. Jestem przy Tobie. Wszystko będzie dobrze-otarł moje oczy i policzki, a ja spojrzałam w jego oczy i poczułam się bezpieczna.
Malik zabrał mnie do hotelu. Nie wiedziałam co tu robił.Powinien być w samolocie. Wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju. Byłam już trzeźwa. Zdjął moje ubrania. Zostałam w samej bieliźnie. Zayn odwrócił się do walizki. Szukał w niej chwilę czegoś, a potem spojrzał na mnie trzymając jedną ze swoich koszulek
-śpisz tak-pokazał na mój strój-czy w tym?
-w bluzce, bo napewno pachnie Tobą-wyszeptałam
-okej-założył mi ją, a potem włączył jakiś film. Usiedliśmy na kanapie. Zayn mocno mnie przytulił
-wogóle mnie nie znasz-powiedziałam
-znam. Kocham Cię-zaczął mnie całować. Najpierw delikatnie, a z sekundy na sekundę coraz bardziej zachłannie. Nie byłam mu dłużna, pomimo braku wprawy. Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Wtuliłam twarz w jego szyję. położył mnie na łóżku -dziękuję, że to wszystko tak się potoczyło-szepnął, a potem położył się obok mnie. "tylko tyle?"-pomyślałam i położyłam się na Malik'u -to czyste szaleństwo-powiedziałam i zasnęłąm w jego objęciach rano obudziła się czując czyjś ciepły oddech na swojej twarzy. Otworzyłam oczy...
-dzień dobry. Jak Ci się spało?-uśmiechnął się Zayn
-bardzo dobrze. Eh... Tak wiele się ostatnio zdarzyło...
-masz rację-pocałował mnie w czoło ubraliśmy się, a potem wyszliśmy z hotelu. Wszyscy mówili, że spaliśmy że sobą. Może i tego chciałam, ale to się niewydarzyło! Paul pomógł nam przedostać się do auta. Miałam jeszcze jechać do domu i zabrać wszystkie swoje rzeczy. Skończyłam kilka dni wcześniej 18 lat, więc rodzice nie mieli już nic do powiedzenia. Spakowałam się i pożegnałam z młodszą siostrą
-kocham Cię! Będę do Ciebie dzwonić i niedługo odwiedzę razem z Zayn'em. Nie płacz-przytuliłam ją najmocniej jak tylko potrafiłam i wyszłam. Czułam się jakbym zostawiała kawałek siebie. Nie mogłam zaprzątać sobie tym głowy razem z Zayn'em dołączyłam do reszty 1D i wsiedliśmy do samolotu. Zaczynałam nowy rozdział w życiu... poczułam szarpnięcie. to był budzący mnie Zayn
-jesteśmy w Londynie-szepnął mi do ucha
-już? to dobrze-wstałam i poprawiąjąc na ślepo wygląd wyszłam za chłopakami. nagle Zayn złapał mnie za rękę. spojrzałam na niego
-czy jesteś gotowa na konfrontacje z fanami?-zapytał z poważną miną, ale w jego oczach zatańczyły iskierki radości
-jasne, przecież nie będzie ich aż tak dużo-machnęłam ręką
-jeszcze się zdziwisz-powiedział i wyszliśmy. zamarłam. było tam jakieś 500/600 osób! zbeształam się w duchu i ścinęłam mocniej dłoń MOJEGO CHŁOPAKA. Jak to pięknie brzmiało. nie były już ważne hejty. liczył się tylko nasz związek
-sporo ich-szepnęłam
-nie martw się-uśmiechnął się pocieszająco. przecisnęliśmy się przez tłumy. chłopcy rozdali kilka autografów i porobili zdjęcia, a potem pojechaliśmy zameldować się w hotelu. miałam pokój z Malikiem. był PIĘKNY! Zayn od razu rzucił się na wielkie łóżku
-chodź tu-poklepał miejsce obok siebie. zrobiłam to. Malik pocałował mnie. potem jeszcze raz. i kolejny
oddawałam mu pocałunki. to było cudowne. ze zwykłej ciekawskiej Directionerki stałam się najszczęśliwszą dziewczyną na świecie! i sławną, ale ona to było ważne! naszą "zabawę" przerwali chłopcy, którzy bez pukania wparowali do naszego pokoju. ich śmiechy zastąpiło speszenie, bo cóż... zastali nas w jednoznacznej sytuacji: Zayn pół leżał na mnie całując moją szyję, a ja podnosiłam jego koszulkę do góry. momentalnie się zaczerwieniłam i odepchnęłam Malik'a. Ten przeczesał palcami włosy, poprawiając je. niezręczną ciszę przerwał Liam
-idziemy do Nando's-Niall jest głodny i chcieliśmy zapytać, czy też pójdziecie, no ale...
-jasne, że idziemy-złapałam Zayn'a za rękę i pociągnęłam go za chłopakami w tym samym czasie poprawiając nasz wygląd. Pod hotelem znów zastała nas masa fanów. ochrona pomogła przedostać się nam do auta, którym pojechaliśmy. za szczęście chłopcy mieli dzień wolnego, więc niemusieliśmy się spieszyć. na miejscu zamówiliśmy jedzenie i zajęliśmy stolik VIP. Po jakiś 10 minutach Kelnerka podała nam jedzenie. Musiała iść na 2 razy, co oczywiście Niall zamówił ciut więcej niż my wszyscy RAZEM WZIĘCI! Zaczęliśmy jeść. Nagle poczułam czyjąś rękę na swojej nodze uśmiechnęłam się. "to pewnie Zayn" spojrzałam w kierunku skąd wysunęła się dłoń. Zamarłam. Uśmiech momentalnie zamienił mi się w cień. To nie był on. To był Louis. Chłopak uśmiechnął się do mnie. Zrobiło mi się niedobrze. Nie mogłam w to uwierzyć. Wszystko zaczynało się komplikować. Nie wiedziałam, czy mam coś powiedzieć, czy udać, że tego nie widzę?
-co się stało-zapytał z troską Malik
-ona chyba się źle czuje-odpowiedział Louis-może zawiózę ją do hotelu?
-kochanie? Pojedziesz z Louis'em, dobrze?-złapał mnie za rękę
-ym... A Ty nie możesz że nie możesz ze mną jechać?
-niestety skarbie. Zapomniałem, że dzisiaj mam poprawkę tatuażu
-o... To cóż. Hm... Nie mam wyjścia-powiedziałam i przysunęłam się bliżej Malik'a. Położyłam mu dłoń na policzku i spojrzałam w jego cudowne oczy. Zayn musnął moje usta swoimi. Chciał się odsunąć, ale mu niepozwoliłam, tylko mocniej przycisnęłam swoje usta. Zayn nie narzekając zaczął mnie całować. Coraz bardziej zaczęło mi się robić gorąco, gdy reszta zaczęła się niecierpliwić.
-przestańcie, bo robimy się zazdrośni!-krzyknęli
-yhym-mruknęłam oblizując usta. Chciałam nie jako pokazać, że on jest mój , a ja jego :)
-zostań przy niej gdyby było coś nie tak-zastrzegł Zayn. wkońcu wstałam i wyszłam z Louis'em. Wsiedliśmy do auta
-no więc. Jak się teraz czujesz?-zaczął Tommo
-nadal źle. Jest mi niedobrze i wszystko mnie boli. Do tego chce mi się spać
-to coś na to poradzimy-powiedział z niejaką obietnicą w głosie. Zatrzęsłam si na myśl o tym co powiedział. Dotarliśmy do hotelu. Tommo poszedł że mną do pokoju. Trzęsącymi się dłońmi otworzyłam drzwi i weszłam do środka.
-nie musisz tu że mną być-powiedziałam szukając w walizce piżamy
-muszę. Malik mi kazał-uśmiechnął się, a ja przewróciłam oczami. Poszłam pod prysznic, a potem założyłam piżamę. Przeklnęłam pod nosem, gdy zauważyłam, że nie wzięłam bielizny na zmianę. wyszłam z łazienki. Na szczęście nie widziałam w pokoju Louis'a. Nie miałam siły już się kręcić, więc odrazu zakryłam przód włosami. położyłam się na brzuchu na łóżku i okryłam pierzyną. Nie wiem kiedy, ale usnęłam. poczułam czyjeś ciepłe dłonie delikatnie dotykające moje plecy. Uśmiechnęłam się. Tylko Zayn jest zarazem taki delikatny i taki gorący-pomyślałam wtulając się w ciepłe ciało i dalej zapadłam w głęboki sen. Obudziły mnie głośne krzyki. Słyszałam coś niewyraźnie. Niepewnie otworzyłam oczy niepodnosząc się z łóżka. Poczułam, że mam podwiniętą bluzkę. Norma-pomyślałam sennie. Jeszcze niekontaktowałam. Jednak gdy ktoś został brutalnie na mnie wrzucony rozbudziłam się i krzyknęłam z bólu. Coś mi strzeliło w ramieniu. Popłynęły mi łzy. Wszyscy ucichli, a ja starałam się ruszyć, by zobaczyć co się dzieje. Przekręciłam głowę i ujrzałam 5 moich chłopców. Liam trzymał Zayn'a, który ciskał pioruny oczami, za ramiona, Harry i Niall stali z grobowymi minami, a ze mnie wstawał półnagi Louis ze łzami w oczach. Moje oczy się rozszerzyły
-pomóżcie jej, a potem wywalcie ją stąd. Nie chcę jej znać! A Louis ma się do mnie nie zbliżać, bo One Direction się rozpadnie. Mój kontakt z nim zostanie dobry tylko na scenie i przed kamerami-zaczął krzyczeć Zayn, a potem wybiegł z pokoju trzaskając drzwiami. Za nim poszedł Liam, a Harry zabrał za ramię Louis'a do jego pokoju cisnąc mu jakieś przekleństwa. Niall został że mną.
-chodź. Możesz wstać?-zapytał z troską
-tak, ale bardzo boli-skrzywiłam się i pozwoliłam Horan'owi podnieść z łóżka. Krzyczałam z bólu. Niall poradził mnie na krześle i zadzwonił po pogotowie. Pojechałam do szpitala. Nie wiem nawet dlaczego to wszystko się wydarzyło. Niall nie chciał mi nic powiedzieć
-to sprawa między Tobą, Zayn'em i Louis'em-wyszeptał.
W szpitalu okazało się, że mam wyłamany bark i złamany obojczyk. Na szczęście Niall był cały czas przy mnie. Zayn się nie odzywał, a ja nawet nie wiem to zrobiłam! Lekarz założył mi unieruchomienie i Jeszcze tego samego dnia Pojechaliśmy do jakiegoś domu. Niall powiedział mi tylko tyle, że czeka na nas 3 wojna światowa. Bałam się, bo wiedziałam, że jest bardzo źle. Gdy weszłam z Horan'em do domu było cicho. Nikogo nie było widać. Gdy weszłam z Horan'em do domu było cicho. Nikogo nie było widać. W pewnej chwili Niall wycofał się i opuścił dom. Nie wiedziałam co mam zrobić. Postanowiłam wejść dalej. Usłyszałam muzykę. Skręciłam w lewo i poszłam prosto korytarzem w stronę skąd dochodziły dźwięki. "Tak zaczyna się historia, w której serca dwa Zaczęły bić dla siebie On tu a ona tam wiedzieli dawno, że Nie mogą żyć bez siebie Z każdym kolejnym dniem On mówił "Kocham Cie" Ona czuła się jak w niebie" Usłyszała pierwsze linijki polskiej piosenki Ashley-Dwa serca. Była taka stara, ale w moim sercu rozpaliła wspomnienia. Z każdym krokiem słyszałam piosenkę głośniej. Stanęłam przed drzwiami. Zza nich ktoś puszczał tę piosenkę. Jeszcze raz. I znowu. I kolejny raz. Nie wiem ile razy jej słychałam. Pomyślałam o Zayn'ie. O piwnicy. O tajemniczej dziewczynie. O koncercie. O jego pocałunkach. O dotyku jego warg na mojej szyi. O kłótni, której powodu jeszcze nie znałam. O tym, że miał do mnie i Louis'a żal. Nie wiem nawet o co. Pomyślałam o nienawiści w jego oczach kiedy krzyczał w pokoju. "I zakończyła się historia, w której serca dwa Spotkały się by bić tylko dla siebie On tu a ona tam wiedzieli już, że Stworzeni nie dla siebie Już nie mówił jej, że tęskni i że kochać chce I myślał że nic nie wie" zaśpiewała Ashley. Czy tak właśnie na skończyć się moja wielką miłość do gwiazdy? Czy nic już do niego nie znaczę? powtarzał mi, że jestem tylko jego. Że bardzo mnie kocha. Do oczu napłynęły mi łzy. Oparłam się tyłem do drzwi i osunęłam na podłogę. Kocham Go. Tak bardzo Go kocham. Bolący bark zaczął dawać mi się że znaki. Rozpłakałam się na dobre. Kto tam jest? Co to za dom? Wstałam i otworzyłam drzwi. Uderzył mnie głośny głos piosenkarki. Na środku całkowicie pustego pokoju siedział Zayn. Był zaniedbany. Nieogolony. Nieułożone włosy. Niechlujnie ubrany w stare dresy i wytartą koszulkę. Oglądał zdjęcia i pisał coś na komputerze cicho śpiewając razem z Ashley. Moje serce miało ochotę się zalać. Ostro opić, by nie czuć rozrywającego mnie od środka bólu.
-Zayn?-szepnęłam krztusząc się smutnymi i pełnymi żalu łzami
-ty nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham. Jesteś... byłaś sensem mojego życia-wyszeptał
-jak to byłam? Co ja zrobiłam? Czemu mnie ranisz? Kocham Cię!-krzyczałam
-spałaś z Louis'em. Od początku miałaś w planach wykorzystanie mnie!-spojrzał nareszcie na mnie. Jednak w jego oczach widziałam tylko to samo, co czułam w sercu.
-ja z nim nie spałam! Zayn nie jestem dziewczyną, która lata z łóżka jednego faceta do drugiego! Tak naprawdę to jestem jeszcze czysta! Wiesz? Zauważ, że nawet Ty mnie nie dotykałeś. O co Ci chodzi?
-może oto, że leżałaś w jednym łóżku z moim najlepszym przyjacielem? Może oto, że ten trzymał swoją rękę na Twoich nagich plecach, czego nawet ja niemogłem robić? Może oto, że leżałaś wtulona w jego półnagie ciało?-Zayn całkowicie się rozkleił. Niewiedziałam co powiedzieć. To była bzdura. Niespałam z nikim. I dlaczego Tommo mi to zrobił?
-Zayn to nie tak...
-a jak? Może powiesz, że było super? Nienawidzę Cię! Nie wiem jak mogłaś to zrobić!-podszedł do mnie i po prostu chciał zabić mnie wzrokiem. A moje serce pękło
-to nieprawda. Zayn, ja jak tylko weszłam do pokoju przebrałam się i poszłam spać. Wtedy nie było Louis'a. On przyszedł kiedy spałam. Myślałam, że to Ty i chciałam nareszcie się do Ciebie przytulić! Nigdy bym Cię nieokłamała. Jesteś całym moim światem!-zrobiłam krok w jego stronę. Dotknęłam jego szorstkiego od zarostu policzka. Zadrżał pod moim dotykiem.-nigdy Cię nie opuszczę wiesz?-wyszeptałam. Zbliżyliśmy nasze twarze do siebie nieodrywając wzroku, a nagle do pokoju wpadł Louis. Gdy ujrzał nas w jednoznacznej postawie, spuścił głowę. Poczułam jak Zayn zesztywniał kiedy go zauważył
-Meggie, Zayn, ja... Przepraszam. Nie chciałem, żeby to tak wyszło-zaczął się tłumaczyć, a w jego oczach błysnęły łzy. Odsunęłam się od Zayn'a, stanęliśmy obok siebie. Malik objął mnie w pasie-Ty...-zwrócił się do mnie z bólem-jesteś taka... Taka podobna do Eleanor...-po jego policzkach popłynęły łzy.
Moje serce zalała kolejna fala smutku. El odeszła od Louis'a kilka tygodni wcześniej. To był dla niego wielki cios
-ja... Cierpiałem. Nadal ją kocham, a Ty... Zjawiłaś się przy nas jak anioł. Jesteś dla mnie wybawieniem od smutku. Poszedłem do Twojego pokoju, by zapytać, czy wszystko dobrze. Gdy spałaś taka niewinna ze swoimi długimi, falowanymi, brązowymi włosami nie mogłem się oprzeć i zdjąłem koszulkę i położyłem się obok Ciebie.... Gdy wtuliłaś się we mnie wróciły wspomnienia... Nie chciałem zniszczyć Waszego szczęścia. To.... Bardzo Was przepraszam!-ciałem Tommo wstrząsnął lament. Spojrzałam na Zayn'a. Ten pokiwał twierdząco głową. Wypłatałam się z jego uścisku i podeszłam do Lou
-trzeba mi było powiedzieć. Jeśli nie mi to chociaż któremuś z Twoich przyjaciół! Nie winię Cię. Chociaż mój bark ucierpiał-chłopak uśmiechnął się blado-Jednak nadal Cię kocham. Bo nadal jestem zwykłą Directionerką, która kocha każdego Was bez względu na błędy jakie popełnił-Lou spojrzał w moje oczy. Wyciągnęłam zdrowe panie i wtuliłam się w jego ciepłe ciało. Czuł ulgę. Rozpromienił się. Po chwili odsunęłam się od niego. Zayn chwycił moją dłoń i z uśmiechem na twarzy przybił piątkę z Louis'em.
W tamtej chwili miałam nadzieję, że to wszystko przejdzie w niepamięć. I nie myliłam się. Po roku od tego zdarzenia jestem z Zayn'em. Za tydzień bierzemy ślub. właśnie moi rodzice przylatują do Londynu, gdzie ma się odbyć tradycyjna muzułmańska ceremonia. Tak przejęłam jego religię i bardzo się z tego cieszę!!! Większość licznej rodziny Zayn'a już przybyła. Masa kuzynek mojego przyszłego męża już cieszy się z kolejnej kobiety w rodzinie i kolejnej białej sukienki i co najważniejsze: Z RZUCANIA WELONEM, a my z Malik'em nie możemy doczekać się, aż staniemy się rodziną...
Tu jest jeszcze takie opowiadanie, a właściwie jego jakby 1. część :) Zannie
Aż braknie mi słów!!!
OdpowiedzUsuńKocham to, jest piękne i.... Boże jak ty doskonale piszesz!!! :* Kocham cię :* Pisz dalej
kocham kocham kocham kocham kooooocham
OdpowiedzUsuń