czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 5

dziewczyny opadły blade na fotele. przed nimi siedział ON. dopiero miał tu koncert, jakieś 2, no może 3 dni temu, a teraz tu w Łodzi siedzi przed nimi w samolocie do Londynu: żywy, prawdziwy Justin! Harriet jako jedyna z trójki była na jego koncercie, ale go nie spotkała, pomimo tego, że była dosyć blisko sceny
-o bosz... to... to... to on?-zająkała Rennes
-t-tak, ale co on tu ro...
bi?-odparła szeptem Hariet
-ja-ja nie wiem, ale chcę go przytulić-za łzami w oczach powiedziała cicho Rennes
-tak, ja też, chodźmy-wstała Hazzi
-ale-zaczęła Renn
-siadać do cholery!-krzyknęła Sophie i pociągneła na fotel dwie wariatki-on tu jest pewnie incognito, a wy odstawiacie scenki! ogar, co? chociaż ładny to on jest...-zamyśliła się "mamusia"
Durślak coś pokrzyczała i usiadła, a Rennes spoglądała co jakiś czas na siedzenie przed nią, aż wkońcu stewardess'a oznajmiła, że zaraz wystartuję. trzęsące się ręce położyła na oknie i zaczęła w nie patrzeć. nagle ktoś wysunął dłoń w jej stronę. między fotelem a szybom było luzu. Dziewczyna pozwoliła pogłaskać się po ręce
-tak bardzo się boję-szepnęła i po policzkach spłynęły jej zły. uspokajająca dłoń po chwili zniknęła. a zapłakana Ren zasłoniła twarz włosami. 16-stolatka wpiła się w fotel. po jakimś czasie od startu Sophie i Harriet usnęły, a Rennes nadal trzęsły się dłonie. w odbiciu szyby zauważyła Justin'a. teraz najba...
rdziej potrzebowała, żeby ją przytulił. jej oczy to aż krzyczały. nagle podeszła do niej jedna ze stewardess
-przepraszam, ale ma pani się przesiąść rząd bliżej po środku. mam nadzieję, że to nie problem, ja tylko przekazuję informację, dobrze?-powiedziała miękkim głosem
-yy... nie, ale, czy coś się stało?
-nie, nie, spokojnie! tylko musi się pani przesiąść
-d-dobrze-Ren wstaje i idzie do rzędzu wzkazanym przez kobietę-ja, ja miałam się tu przesiąść-szepnęła i spojrzała na mężczyznę siedzącego przy wyjściu
-tak, wiem, proszę. wstaje i dziewczyna siada. odwraca głowę w lewo i... o kurde... obok Rennes siedział Justin. to było niesamowite. popatrzył w jej stronę
-hej, Justin-podał rękę dziewczynie
-hej, a ja Rennes-odpowiada zszokowana-czemu miałam się przesiąść?
-mówiłaś, że boisz się latać. a jeszcze wcześniej mówiłaś, że chciałabyś mnie przytulić, więc jestem-uśmiechnął się. podniósł podramiennik go góry i przesunął do siebie dziewczynę. spojrzał jej w oczy...




mamy 5 ;) kocham Was, wasza zannie xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz